sobota, 16 listopada 2013

Rozdział 2:

Zbliżał się dzień pogrzebu. Trwały przygotowania.. To wszystko było męczące. A koszty... Masakryczne.
Wszyscy zebraliśmy się pod kościołem. Po wejściu do środka pomodliłam się pierwszy raz od 5 lat. Tak, byłam nie wierząca, ale za rodziców mogę się pomodlić myśląc ile oni dla  mnie zrobili. Po kościele pojechaliśmy jeszcze na cmentarz zakopać ich.
Ja też kiedyś tam będę.
Będę leżała obok nich.
Tylko.. Będę starsza...
Po tym wszystkim pojechałam z ciocią Tsunade do Tokio. Leciałyśmy trochę.. No dobra szmat czasu. Potem samochodem pod dom ciotki. Wzięłam torby z bagażnika i ruszyłam w stronę domu. Gdy Tsunade pokazała mi mój pokój, od razu zaczęłam się wypakowywać.
Zaczynam od nowa.
Nowe miejsce, ludzie, nauczyciele, szkoła, miasto.
No po prostu super!
Dzisiaj jest sobota. Ciotka powiedziała, że powinnam iść na spacer, poznać trochę okolice. Ja już wiem jak to wykorzystać, od razu pomyślałam o tym, żeby skoczyć do jakiegoś baru na piwo czy coś.
Przebrałam się i ruszyłam do wyjścia z domu. Przed drzwiami ciotka mnie złapała i wypytywała o coś w rodzaju gdzie idę, kiedy wrócę. Powiedziałam, że nie mam pojęcia gdyż ona sama kazała mi 'zwiedzić okolice'. Wyszłam. Idę przed Siebie. Mam gdzieś zaciekawione spojrzenia przechodniów.
Po paru długich minutach, doszłam do parku. Na chodniku, leżały już jesienne liście. Niektóre były pomieszane z białymi piórkami. Podeszłam do ławki osadzonej na przeciwko fontanny, gdzie dzieci bawiły się i skakały, nawzajem ochlapywając się wodą. Wydawało mi się to bez sensu, chociaż pamiętam jeszcze jak zaledwie parę lat temu sama się tak bawiłam z przyjaciółmi. Pamiętam jak chłopak wziął mnie na ręce i wsadził do fontanny, w moje 12 urodziny. Byliśmy ze Sobą około 4 lat. I to wszystko rozpłynęło się przez moje ślady, no cóż.. życie.
Usiadłam wspominając, jaka to ja byłam szczęśliwa.
Zanim się obejrzałam minęło trochę czasu, było ok 17, postanowiłam Sobie powolnym spacerkiem pójść do domu. Wstałam z ławki, dopiero teraz zauważyłam jakie są tu pustki o tej godzinie i jak pięknie to wygląda. Ruszyłam przed Siebie. Coraz bardziej się ściemniało. Jednak zanim dotarłam do domu, jakiś facet nieopodal dyskoteki zaczął mnie zaczepiać.
- Heej, mała - powiedział wysoki, umięśniony mężczyzna, w dziurawych spodniach i rozpiętą koszulą. Było czuć od niego woń alkoholu. Złapał mnie w pasie i przyciągnął do Siebie. Miał silne dłonie i mocny chwyt. - No chodź, napijemy się, pogadamy.
- Wal się zboczeńcu! - krzyknęłam.
- Masz zacięty jęzor mała, no nie bój się. Chodź ze mną - Powiedział i zaczął mnie dotykać, próbowałam się wyrwać i krzyczeć na zmiane, ale to na nic.
- Nie słyszysz co ona mówi? - odezwał się kolejny męski głos - puść ją! - mężczyzna wyszedł z ciemności.
- A Ty co? Taki niby odważny a nie wiele potrafi .- Odparł mężczyzna, który ciągle nie luźnił uścisku. Próbowałam cały czas sie wyrwać ale to i tak na nic.
- Puść ją! - krzyknął mój obrońca.
- Proszę możesz mnie puścić?! - Wrzeszczałam. Aż w końcu wpadłam na pomysł jak tego zboczeńca unieszkodliwić. Podniosłam jedną nogę i wycelowałam w jego najczulsze miejsce które było dosyć nabrzmiałe, co wydało mi się ohydne. Mężczyzna od razu mnie puścił i uklęknął na ziemie trzymając się za krocze.
Szybko pobiegłam przed Siebie, chcąc od wszystkich uciec. Ale na marne. Mężczyzna, który stanął w mojej obronie dogonił mnie i się przedstawił.
- Cześć nic Ci nie jest? - spytał troskliwie cicho sapiąc. Próbował dorównać mi kroku.
- Nie, czuje się dobrze, dzięki.- powiedziałam i przystanęłam w miejscu.
- Oh wybacz, jestem Itachi Uchiha - przedstawił się.
- Sakura Haruno. - Odparłam. Dopiero teraz zauważyłam jak wygląda. Miał długie czarne włosy związane w niedbałego kuca.
Czarne jak noc oczy. Był wysoki i umięśniony.
- Miło mi. Może odprowadzić cię pod dom? Jest już późno. Gdzie mieszkasz?
- Mi również...- mruknełam -  Jak tam chcesz.. Nie znam ulicy. Zazwyczaj kieruje się swoją orientacją w terenie.
- To może powiesz z kim mieszkasz? Tutaj każdy zna każdego. -odparł.
- U Tsunade...
- Senju.. - przerwał mi mężczyzna.- To... ona ma córkę?
- Nie jestem jej córką! - warknęłam
- Oj, spokojnie. Jeżeli.. nie jesteś jej córką to.. kim? - spytał zdezorientowany , gdy już poszliśmy dalej.
- Jestem jej... siostrzenicą. Dlaczego pytasz?- Odpowiedziałam z smutkiem w głosie.
- Jak już mówiłem, tutaj każdy zna każdego, a Ciebie jeszcze nie widziałem...
- Mhm... Ile tak w ogóle masz lat? - Zapytałam gdy już znaleźliśmy się na ulicy w na której od dzisiaj mieszkam.
- 18 a Ty, jeśli mogę spytać..?
- 16. - odparłam bez namiętnie.
- Nie za młoda jesteś żeby chodzić tak późno sama po mieście?
- A Ty? - (W Japonii pełnoletność osiąga się w wieku 22 lat) - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Haha, powiedzmy, że uznałem swoją pełnoletność w wieku 18 lat.. - zaśmiał się sucho. - To tutaj. - powiedział, po czym chwycił moją dłoń i ucałował delikatnie.
- Dobranoc - powiedziałam zabierając już dłoń i odchodząc w stronę domu.
- Dobranoc, Sakura-chan - powiedział ciszej Itachi. Gdy przeszłam przez ogrodzenie czułam na sobie jego przenikliwy wzrok.
Po wejściu do domu spotkała mnie nie miła niespodzianka..

-------
Rozdział 2 już jest! Ale pokażcie mi, że ktokolwiek czyta moje wypociny, poprzez komentarze.
Pozdrawiam Saku-chan.

2 komentarze:

  1. Jest świetnie, zastanów się nad tym co Ci powiedziałam jeśli chcesz, to będzie bezkonkurenycjnie, tak sądzę ;) . Hiruki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawie zaczyna się to opowiadanie więc tak trzymaj :D
    Uwielbiam paring SasuSaku dlatego będę tutaj częstym gościem ;)
    Mam nadzieję, że jak najszybciej dojdzie do spotkania głównych bohaterów :D
    Zastanawiam się co takiego spotkało Sakurę po wejściu do domu...?

    Z niecierpliwością czekam na kolejną notkę :D
    Pozdrawiam i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń