piątek, 29 listopada 2013

Rozdzial 3 :

Witam, przepraszam, ze tak długo nic nie było. Beda przerwy w notkach. Mam nadzieje ze ktokolwiek zagląda tu czasem... było by bardzo milo :) Tę notkę dedykuje wszystkim komentującym, to mnie trzyma przy wierze, ze mogę skończyć bloga, wiec dziękuje <3

______________

- Sakura Haruno! Gdzieś ty była?!- od razu po wejściu zaczęła się na mnie drzeć ciotka.
- Poszłam sobie do parku, potem jakiś pijany zboczeniec mnie dopadł,a potem Itachi Uchiha mnie uratował i odprowadził pod dom - powiedziałam na jednym tchu, wspominając przystojnego mężczyznę. Ciotka na wspomnienie nazwiska Uchiha zareagowała dosyć dziwnie. Tak jakby jej ulżyło?
- A wiec juz poznałaś Itachi'ego. To dobry facet. - powiedziała ze spokojem.
- Wiec nie dostane kary? - powiedziałam z nadzieja w głosie.
- Oczywiście, ze tak.  Istnieje możliwość, ze Twoja kara będzie łagodniejsza niż powinna być, ale to szczegół. - powiedziała ciotka. - A teraz marsz do pokoju spać! - krzyknęła. Oj coś czuje, ze to nie będzie lepsze drógie życie.
Skierowałam się w stronę mojego pokoju. Wyjełam z szuflady bieliznę w której miałam zamiar spać, szczoteczkę i kapcie po czym poszłam pod prysznic. Po odświeżeniu się położyłam się w miękkim łózku i oddaliłam się w objęcia morfeusza.
Na następny dzień, miałam iść do szkoły... Boże jak mi się nie chce wstawać. Ja kocham moje łózko, moje łózko kocha mnie, to związek idealny, czemu próbują nas rozdzielić? Ale trzeba. Otworzyłam powoli zmęczone powieki i powlekłam się do toalety.
Zdjęłam bieliznę i weszłam pod natrysk prysznica rozsmarowując balsam na ciele. Wyszłam z pod prysznica i owinięta ręcznikiem weszłam do pokoju i ubrałam się w biała koszulkę z napisem 'make every day happy', dziurawe spodnie, bransoletki i nieśmiertelnik z napisem miłość po angielsku i japońsku. Wsunełam na nogi trampki wzięłam plecak i zeszłam na dól.
Ciocia Tsunade zrobiła mi śniadanie i zawiozła do szkoły, mówiąc, że zaprowadzi mnie do mojej nowej klasy.
Pól godziny potem byłyśmy pod szkolą. Zgodnie z ciocia poszłam za nią do jej gabinetu. Kobieta zostawiła swoje rzeczy i po dzwonku zaprowadziła mnie do klasy.
Zapukała.
Zamarłam ze starachu. Nie lubię poznawać nowych osób, jestem raczej typem samotnika.
Weszłam powoli za nią do klasy.
- Witaj Kakashi, mogę Ci przerwać? - nauczyciel tylko pokiwał głową - Okey. Dzieci - zwróciła się do klasy - To jest Sakura Haruno. Nowa uczennica mam nadzieje , ze potraktujecie ja gościnnie. Sakura usiądź w ostatniej ławce proszę. - poszłam do ławki i usiadłam na swoim miejscu. Obok siedział dziwny chłopak ma czarne włosy, okulary na nosie i jest ubrany na zielono. Ubranie zasłaniało mu twarz.
Usiadłam i rozpakowałam się. Nagle zobaczyłam robaka na swojej ławce. Bez paniki wzięłam zeszyt i zabailam robala. Każdy spojrzał się na mnie ze strachem w oczach, jakbym nie wiem co zrobiła. O co im chodzi. Może nie patrzyli na mnie a na siedzącego obok mnie chłopaka. Patrzył w moja stronę z mordem w oczach, jednak widziałam , jak łzy cisnęły się mu do oczu. Wziął robaka w chusteczkę. Wstał i podszedł do wychowawcy pytając czy może iść do toalety. Szybko poszedł, żeby nikt nie zauwazył tego potoku łez. Nie wiedziałam o co chodzi, przecież to tylko owad.
   To chyba jakiś żart.. Dobra nie ważne, nie chce mi się myśleć o co im chodzi. Niech się walą.
 Zerknełam na swój plan lekcji szukając co jest następne. Matematyka z Kurenai.
Po dzwonku spakowałam swoje książki i inne rzeczy. Szybko wyszłam z klasy włożyłam słuchawki do uszu, włączyłam muzykę  z telefonu tak by zagłuszyć korytarz szkolny i poszłam pod salę.



---------------------------------
Notka juz jest. Prosze was o komenty, ktore beda mogly mnie zachecac do kontynuowania bloga, dziekuje milej nocy ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz