No i jednak nie doczekaŁam sie tych 5 komentarzy ;-; Ale niekture komentarze byly naprawde bardzo mile i przyjemnie sie je czytalo ^.^
---
- Hej piekna.- Wszyeptal mi do ucha meski glos. Od razu go poznalam. Deidara. Gwaltownie sie odwrociłam w strone chłopaka po czym uderzyłam go w glowe. - Za co?!
- Idioto! Przestraszyles mnie! - Po chwili przytulilam sie do niego. Tak dawno go nie widzialam.. Ciekawe co go sprowadza do Tokio.. - No ale się stęskniłam..
- Eh.. Nigdy sie dziecko nie zmienisz - powiedział ze smiechem w głosie i rowniez mnie przytulił. Nie widzielismy sie od kad zaczelam popelniac bledy. - Mam jedna bardzo wazna sprawe do zalatwienia, moze zatrzymam sie tu na dluzej, bedziemy mieli okazje porozmawiac - Ah, racja. My musimy nawet porozmawiać.
- Ym.. C-Czekaj czekaj.. Po co przyszedłeś do tej szkoly?- powiedziałam.Chłopak mnie tylko pstryknął w czoło i poszedł w inną strone zostawiajac mnie samą na srodku korytarza. Stesknilam za starym dobrym przyjacielem, to była miła odmiana.
Reszta lekcji minela mi w mgnieniu oka. Nie dzialo sie nic dzisiaj specialnego. Poznalam wiecej ludzi. Mozna nawet powiedziec ze weszlam do ich takiej 'paczki'.... Eh. To takie klopotliwe..Nie chcialam tego. Nie chcialam w ogole tutaj byc! Ale sa tez plusy.. Spotkalam po tylu latach tego idiote i ludzie zaczeli mnie akceptowac.. Fakt. Troche dziwnie mi tak ale da sie przyzwyczaic.
Gdy wyszlam przed szkole za drzwi wyszla dziewczyna. Poznalam ja juz.Temari, jesli sie nie myle. Dziewczyna ma dwoch braci. Kankuro i Gaare.
- Sakura! Czesc - Usmiechnela sie lekko- Ym.. Chcialabym pogadac..- powiedziala po czym poszlysmy. Czulam sie obserwowana. Ona tez to chyba wyczula.
- Hej, ok. Chodzmy gdzieś i w spokoju pogadamy.- odprałam. Udalysmy sie do kafejki w centrum miasta.
- Wiec o czym chcesz ze mna pogadac? - zapytalam gdy juz usiadlysmy. Po chwili przyszla kelnerka.
- Witam, cos podac? - powiedziala kobieta o ciemno brazowych prostych do pasa wlosach. Ma duze zielono-niebieskie oczy.
- Poprosze deser lodowy i kawe- powiedziala Temari - Na moj koszt - dodala do mnie
- Prosze to samo. - powiedzialam. Kobieta odeszla od naszego stolika.
- Musimy poważnie porozmawiac. - zwrocila sie do mnie bladwlosa.
- Okey mow. - nagle wszyscy chcą ze mną pogadać, coś mi powiedzieć. Strasznie dziwne....
---
Jejciu.. Meczylam sie z ta notka pare dni. Ni to ciekawa , ni to zabawna.. Jakos nijako wyszlo.. Przynajmniej jest dluzsza.. Licze na przynajmniej 5 komentarzy. Zauwazylam ze bardzo malo osob czyta moje wypociny... Szkoda ;c Nie ma prawie dla kogo pisac. Ostatnio nie mam weny na pisanie.. Ugh *wdycha*
SasuSaku - Wampir i Anioł , czy miłość pokona wszystko?
piątek, 3 stycznia 2014
piątek, 27 grudnia 2013
Rozdział 5:
Witam, przepraszam, że mnie długo nie było. Mogłabym się tyłumaczyć świętami, ale będę z wami szczera. Troche to wina tego, że nie mam na czym pisać, bo lapek mi się zepsuł troche to jest wina tego, że nie miałam weny i mi się nie chciało zabrać za pisanie.. Więc.. Mam nadzieje, że ktoś przeczyta moje wypociny... Jeszcze szybki dedyk dla mojego kochanego Gnooma xd i wszystkich ktorzy czekali na nową notka ;*
------------
- Sasuke..- Usłyszałam warczenie i od razu zwróciłam się w strone wcześniej wymienianych chłopaków.
- Możesz mi dać w końcu święty spokój?!- wydarł się Sasuke.
- A Ty możesz się w końcu ogarnąć i posłuchać starszego brata?!- Wszystkie klasy weszły już do sal tylko nasza stała na korytażu i przyglądała się kłótni braci.
- Nie, nie moge. To, że jesteś starszy nie oznacza, że mądrzejszy. Sam dobrze wiesz czego ona chce. - W tym momencie zapadła grobowa cisza. Itachi stał z przerażoną miną.
- S... Skąd o niej wiesz?! Kto Ci powiedział?! - syknął Itachi.
- Nikt nie musiał. Sam ją znalazłem. Wkońcu jestem jednym z was, tak czy owak, ta dyskusja teraz nie ma sensu. Chcesz się popisać przed klasą? Do widzenia Itachi. Porozmawiamy w domu... - tym zdaniem Sasuke zakończył dyskusje. Teraz dopiero zauważyłam, że Itachi jest ubrany w garnitur. W jednej ręce trzymał klucz od naszej sali a w drógiej teczke.. A jednak jest na zastępstwie..
Dał klucz Naruto i poprosił, żeby otworzył sale. Weszliśmy. Blondyn poprosił, żebym z nim usiadła wiec tak zrobiłam. Naruto siedział w ostatniej ławce przy ścianie. Przed nami siedział chłopak o brązowych krótkich włosach. Miał brązowe oczy. Obok niego siedział chłopak ze czarnymi spiętymi włosami. Oczy również miał małe czarne. Obaj chłopaki mieli dżinsy i jakieś bluzki.
- Dzień dobry klaso - powiedział Itachi.- Jestem Itachi Uchiha. Pani Kurenai wzieła roczny urlop. Więc mamy czas, żeby się lepiej poznać. A teraz wyciągać książki.- Rozejrzał się po klasie. Gdy trafił wzrokiem na mnie stanął w miejscu na moment i spojrzał współczującym wzrokiem. Tylko dlaczego..? Może przez to, że widziałam jego kłótnie z bratem.. Ciekawe o co im chodziło gdy mówili o 'niej' ciekawe kto to.. Musze się wszystkiego dowiedzieć! Ależ mnie zżrea ciekawość.
- ..Akura. Sakura. Sakura!!- wydarł mi się do ucha Naruto.
- idiota!- powiedziałam i walnełam go w głowe.
- Za co?!
- Za chęci do życia..
- ciszej ostatnia ławka! - krzyknął nauczyciel.
Dzwonek.
Nareszcie mój ukochany dzwonek! Szybko się spakowałam chciałam już wyjść, ale nauczyciel poprosił mnie, żebym została na przerwie. O dziwo Sasuke też nie wyszedł.. Ciekawe co ode mnie chcą.
- Tak? - powiedziałam gdy juz wszyscy oczywiscie poza Sasuke opuscili klase. Zauwazyłam jak zaczeli wymieniac sie spojrzeniami. Nie wiedzialam w ogole o co im chodzi.
- Nie mow tego!- krzyknał Sasuke na brata.
- Ona jest nie świadoma tego. - odpowiedzial Itachi spokojnie. To wszystko wydawało się strasznie dziwne.
- Dobra.. - odezwałam sie w koncu. -Nie umiecie sie dogadać. Ogarnijcie to co macie mi powiedziec lub nie. Potem mozemy porozmawiac. Zaraz dzwonek a ja nie chce cie spóźnić wiec wybaczcie ale ja juz ide.
- Zac...- Itachi nie zdazył powiedziec, gdyz juz wyszlam, trzaskajac za sobą drzwi. Udalam sie w strone klasy. Bylam zla. Zla na nich oboje. Niech najpierw sie zastanowią co chcą, potem mozemy gadac. Szłam, gdy nagle ktoś pociągnął mnie w drógą stronę...
-----
Fuck yea! Jestem zadowolona z tego rozdziału. Prosze o szczere komentarze ;3
Jeżeli nie bedzie przynajmniej 5 komentarzy to chyba 6 rozdziału nie będzie... Ale to już zależy od was.
Miłego czytania!
------------
- Sasuke..- Usłyszałam warczenie i od razu zwróciłam się w strone wcześniej wymienianych chłopaków.
- Możesz mi dać w końcu święty spokój?!- wydarł się Sasuke.
- A Ty możesz się w końcu ogarnąć i posłuchać starszego brata?!- Wszystkie klasy weszły już do sal tylko nasza stała na korytażu i przyglądała się kłótni braci.
- Nie, nie moge. To, że jesteś starszy nie oznacza, że mądrzejszy. Sam dobrze wiesz czego ona chce. - W tym momencie zapadła grobowa cisza. Itachi stał z przerażoną miną.
- S... Skąd o niej wiesz?! Kto Ci powiedział?! - syknął Itachi.
- Nikt nie musiał. Sam ją znalazłem. Wkońcu jestem jednym z was, tak czy owak, ta dyskusja teraz nie ma sensu. Chcesz się popisać przed klasą? Do widzenia Itachi. Porozmawiamy w domu... - tym zdaniem Sasuke zakończył dyskusje. Teraz dopiero zauważyłam, że Itachi jest ubrany w garnitur. W jednej ręce trzymał klucz od naszej sali a w drógiej teczke.. A jednak jest na zastępstwie..
Dał klucz Naruto i poprosił, żeby otworzył sale. Weszliśmy. Blondyn poprosił, żebym z nim usiadła wiec tak zrobiłam. Naruto siedział w ostatniej ławce przy ścianie. Przed nami siedział chłopak o brązowych krótkich włosach. Miał brązowe oczy. Obok niego siedział chłopak ze czarnymi spiętymi włosami. Oczy również miał małe czarne. Obaj chłopaki mieli dżinsy i jakieś bluzki.
- Dzień dobry klaso - powiedział Itachi.- Jestem Itachi Uchiha. Pani Kurenai wzieła roczny urlop. Więc mamy czas, żeby się lepiej poznać. A teraz wyciągać książki.- Rozejrzał się po klasie. Gdy trafił wzrokiem na mnie stanął w miejscu na moment i spojrzał współczującym wzrokiem. Tylko dlaczego..? Może przez to, że widziałam jego kłótnie z bratem.. Ciekawe o co im chodziło gdy mówili o 'niej' ciekawe kto to.. Musze się wszystkiego dowiedzieć! Ależ mnie zżrea ciekawość.
- ..Akura. Sakura. Sakura!!- wydarł mi się do ucha Naruto.
- idiota!- powiedziałam i walnełam go w głowe.
- Za co?!
- Za chęci do życia..
- ciszej ostatnia ławka! - krzyknął nauczyciel.
Dzwonek.
Nareszcie mój ukochany dzwonek! Szybko się spakowałam chciałam już wyjść, ale nauczyciel poprosił mnie, żebym została na przerwie. O dziwo Sasuke też nie wyszedł.. Ciekawe co ode mnie chcą.
- Tak? - powiedziałam gdy juz wszyscy oczywiscie poza Sasuke opuscili klase. Zauwazyłam jak zaczeli wymieniac sie spojrzeniami. Nie wiedzialam w ogole o co im chodzi.
- Nie mow tego!- krzyknał Sasuke na brata.
- Ona jest nie świadoma tego. - odpowiedzial Itachi spokojnie. To wszystko wydawało się strasznie dziwne.
- Dobra.. - odezwałam sie w koncu. -Nie umiecie sie dogadać. Ogarnijcie to co macie mi powiedziec lub nie. Potem mozemy porozmawiac. Zaraz dzwonek a ja nie chce cie spóźnić wiec wybaczcie ale ja juz ide.
- Zac...- Itachi nie zdazył powiedziec, gdyz juz wyszlam, trzaskajac za sobą drzwi. Udalam sie w strone klasy. Bylam zla. Zla na nich oboje. Niech najpierw sie zastanowią co chcą, potem mozemy gadac. Szłam, gdy nagle ktoś pociągnął mnie w drógą stronę...
-----
Fuck yea! Jestem zadowolona z tego rozdziału. Prosze o szczere komentarze ;3
Jeżeli nie bedzie przynajmniej 5 komentarzy to chyba 6 rozdziału nie będzie... Ale to już zależy od was.
Miłego czytania!
wtorek, 10 grudnia 2013
Rozdzial 4:
Ym tak wiec notke dedukuje sb mojej przyjaciółce Pauline <3
_____________
Doszłam do sali.
Połozyłam torbę na podlodze, plecami oparłam się o sciane i usiadłam. W sluchawkach słyszłam tekst piosenki zespołu System Of a Down - Toxicity. Po chwili przedemna po turecku usiadła dziewczyna.
Ma brazowe wlosy spiętę w dwa koki na czubku glowy. Na sobie nosiła różową bluzkę zapinaną z przodu na guziki i do tego długie dżinsy, takiego samego koloru jak wlosy oczy.
- Czeeeść- powiedziala brązowooka.
- Hej.? - powiedziałam oschle. Nie znałam jej i jakoś nie spieszyło mi się poznać. Niech lepiej tak pozostanie,
-Umm... Widze negatywne nastawienie. Hmm... Musisz kogos poznac! Sakura, tak? Okey nie ważne. Czemu sie przeniosłaś?- Jezu. Ta dziewczyna nie umie zamknac jadaczki?
- Znam cie?
- Hahahahhaha, slodko. No przecież zapomniałam! Glupia ja.. TenTen jestem - powiedziala przyjaznie brazowowlosa i wyciągnęła reke do mnie, czekajac na reakcje z mojej strony.
- Spoko. Sakura. - powiedziałam i uscisnelam jej dlon już żeby do końca nie być wredna.
- A wlasnie! Musisz kogos poznac! - powiedziala do mnie. - Naaaaruuutttoo! - krzyknała na caly korytarz, chciałam się wtedy zapaść pod ziemię. Po chwili obok pojawił sie chlopak. Ma sterczące blad wlosy i duze niebieskie oczy. Ubarny w czarno pomaranczową zapinana bluze i niebieskie dzinsy. Nie powiem, nawet przystojny był. - Sakura Naruro, Naruto Sakura. - dodala.
- Noooooooooo czeesc! - powiedzial i wytrzeszył zeby w usmiechu.
- Hej. -Naruto usiadł koło nas jakgdyby nigdy nic. Nie chcialo mi sie ich słuchac. Właczyłam muzyke i czekalam na dzwonek, gdy nagle, zobaczyłam tego mężczyznę , który odprowadził mnie pod dom..Jak on miał? Ita... Ita.. Itachi! Tak to on. Jestem na 100% pewna, że to on. Tylko.. Co Itachi robi w mojej szkole? Może jest nauczycielem i mamy z nim zastępstwo? Przeszedł obok mnie i nawet na mnie nie spojrzał! Ugh.. Podążyłam za nim wzrokiem. Podszedł do chłopaka. Byli uderzająco podobni. Te same oczy. Te same wlosy. No może poza tym, że Itachi miał długie a tamten kruczoczarne. Byli chyba braćmi...
__________
Notka juz jesy. Pislam w pospiechu na telefonie. Mam nadzieje ze sie spodoba <3
_____________
Doszłam do sali.
Połozyłam torbę na podlodze, plecami oparłam się o sciane i usiadłam. W sluchawkach słyszłam tekst piosenki zespołu System Of a Down - Toxicity. Po chwili przedemna po turecku usiadła dziewczyna.
Ma brazowe wlosy spiętę w dwa koki na czubku glowy. Na sobie nosiła różową bluzkę zapinaną z przodu na guziki i do tego długie dżinsy, takiego samego koloru jak wlosy oczy.
- Czeeeść- powiedziala brązowooka.
- Hej.? - powiedziałam oschle. Nie znałam jej i jakoś nie spieszyło mi się poznać. Niech lepiej tak pozostanie,
-Umm... Widze negatywne nastawienie. Hmm... Musisz kogos poznac! Sakura, tak? Okey nie ważne. Czemu sie przeniosłaś?- Jezu. Ta dziewczyna nie umie zamknac jadaczki?
- Znam cie?
- Hahahahhaha, slodko. No przecież zapomniałam! Glupia ja.. TenTen jestem - powiedziala przyjaznie brazowowlosa i wyciągnęła reke do mnie, czekajac na reakcje z mojej strony.
- Spoko. Sakura. - powiedziałam i uscisnelam jej dlon już żeby do końca nie być wredna.
- A wlasnie! Musisz kogos poznac! - powiedziala do mnie. - Naaaaruuutttoo! - krzyknała na caly korytarz, chciałam się wtedy zapaść pod ziemię. Po chwili obok pojawił sie chlopak. Ma sterczące blad wlosy i duze niebieskie oczy. Ubarny w czarno pomaranczową zapinana bluze i niebieskie dzinsy. Nie powiem, nawet przystojny był. - Sakura Naruro, Naruto Sakura. - dodala.
- Noooooooooo czeesc! - powiedzial i wytrzeszył zeby w usmiechu.
- Hej. -Naruto usiadł koło nas jakgdyby nigdy nic. Nie chcialo mi sie ich słuchac. Właczyłam muzyke i czekalam na dzwonek, gdy nagle, zobaczyłam tego mężczyznę , który odprowadził mnie pod dom..Jak on miał? Ita... Ita.. Itachi! Tak to on. Jestem na 100% pewna, że to on. Tylko.. Co Itachi robi w mojej szkole? Może jest nauczycielem i mamy z nim zastępstwo? Przeszedł obok mnie i nawet na mnie nie spojrzał! Ugh.. Podążyłam za nim wzrokiem. Podszedł do chłopaka. Byli uderzająco podobni. Te same oczy. Te same wlosy. No może poza tym, że Itachi miał długie a tamten kruczoczarne. Byli chyba braćmi...
__________
Notka juz jesy. Pislam w pospiechu na telefonie. Mam nadzieje ze sie spodoba <3
piątek, 29 listopada 2013
Rozdzial 3 :
Witam, przepraszam, ze tak długo nic nie było. Beda przerwy w notkach. Mam nadzieje ze ktokolwiek zagląda tu czasem... było by bardzo milo :) Tę notkę dedykuje wszystkim komentującym, to mnie trzyma przy wierze, ze mogę skończyć bloga, wiec dziękuje <3
______________
- Sakura Haruno! Gdzieś ty była?!- od razu po wejściu zaczęła się na mnie drzeć ciotka.
- Poszłam sobie do parku, potem jakiś pijany zboczeniec mnie dopadł,a potem Itachi Uchiha mnie uratował i odprowadził pod dom - powiedziałam na jednym tchu, wspominając przystojnego mężczyznę. Ciotka na wspomnienie nazwiska Uchiha zareagowała dosyć dziwnie. Tak jakby jej ulżyło?
- A wiec juz poznałaś Itachi'ego. To dobry facet. - powiedziała ze spokojem.
- Wiec nie dostane kary? - powiedziałam z nadzieja w głosie.
- Oczywiście, ze tak. Istnieje możliwość, ze Twoja kara będzie łagodniejsza niż powinna być, ale to szczegół. - powiedziała ciotka. - A teraz marsz do pokoju spać! - krzyknęła. Oj coś czuje, ze to nie będzie lepsze drógie życie.
Skierowałam się w stronę mojego pokoju. Wyjełam z szuflady bieliznę w której miałam zamiar spać, szczoteczkę i kapcie po czym poszłam pod prysznic. Po odświeżeniu się położyłam się w miękkim łózku i oddaliłam się w objęcia morfeusza.
Na następny dzień, miałam iść do szkoły... Boże jak mi się nie chce wstawać. Ja kocham moje łózko, moje łózko kocha mnie, to związek idealny, czemu próbują nas rozdzielić? Ale trzeba. Otworzyłam powoli zmęczone powieki i powlekłam się do toalety.
Zdjęłam bieliznę i weszłam pod natrysk prysznica rozsmarowując balsam na ciele. Wyszłam z pod prysznica i owinięta ręcznikiem weszłam do pokoju i ubrałam się w biała koszulkę z napisem 'make every day happy', dziurawe spodnie, bransoletki i nieśmiertelnik z napisem miłość po angielsku i japońsku. Wsunełam na nogi trampki wzięłam plecak i zeszłam na dól.
Ciocia Tsunade zrobiła mi śniadanie i zawiozła do szkoły, mówiąc, że zaprowadzi mnie do mojej nowej klasy.
Pól godziny potem byłyśmy pod szkolą. Zgodnie z ciocia poszłam za nią do jej gabinetu. Kobieta zostawiła swoje rzeczy i po dzwonku zaprowadziła mnie do klasy.
Zapukała.
Zamarłam ze starachu. Nie lubię poznawać nowych osób, jestem raczej typem samotnika.
Weszłam powoli za nią do klasy.
- Witaj Kakashi, mogę Ci przerwać? - nauczyciel tylko pokiwał głową - Okey. Dzieci - zwróciła się do klasy - To jest Sakura Haruno. Nowa uczennica mam nadzieje , ze potraktujecie ja gościnnie. Sakura usiądź w ostatniej ławce proszę. - poszłam do ławki i usiadłam na swoim miejscu. Obok siedział dziwny chłopak ma czarne włosy, okulary na nosie i jest ubrany na zielono. Ubranie zasłaniało mu twarz.
Usiadłam i rozpakowałam się. Nagle zobaczyłam robaka na swojej ławce. Bez paniki wzięłam zeszyt i zabailam robala. Każdy spojrzał się na mnie ze strachem w oczach, jakbym nie wiem co zrobiła. O co im chodzi. Może nie patrzyli na mnie a na siedzącego obok mnie chłopaka. Patrzył w moja stronę z mordem w oczach, jednak widziałam , jak łzy cisnęły się mu do oczu. Wziął robaka w chusteczkę. Wstał i podszedł do wychowawcy pytając czy może iść do toalety. Szybko poszedł, żeby nikt nie zauwazył tego potoku łez. Nie wiedziałam o co chodzi, przecież to tylko owad.
To chyba jakiś żart.. Dobra nie ważne, nie chce mi się myśleć o co im chodzi. Niech się walą.
Zerknełam na swój plan lekcji szukając co jest następne. Matematyka z Kurenai.
Po dzwonku spakowałam swoje książki i inne rzeczy. Szybko wyszłam z klasy włożyłam słuchawki do uszu, włączyłam muzykę z telefonu tak by zagłuszyć korytarz szkolny i poszłam pod salę.
______________
- Sakura Haruno! Gdzieś ty była?!- od razu po wejściu zaczęła się na mnie drzeć ciotka.
- Poszłam sobie do parku, potem jakiś pijany zboczeniec mnie dopadł,a potem Itachi Uchiha mnie uratował i odprowadził pod dom - powiedziałam na jednym tchu, wspominając przystojnego mężczyznę. Ciotka na wspomnienie nazwiska Uchiha zareagowała dosyć dziwnie. Tak jakby jej ulżyło?
- A wiec juz poznałaś Itachi'ego. To dobry facet. - powiedziała ze spokojem.
- Wiec nie dostane kary? - powiedziałam z nadzieja w głosie.
- Oczywiście, ze tak. Istnieje możliwość, ze Twoja kara będzie łagodniejsza niż powinna być, ale to szczegół. - powiedziała ciotka. - A teraz marsz do pokoju spać! - krzyknęła. Oj coś czuje, ze to nie będzie lepsze drógie życie.
Skierowałam się w stronę mojego pokoju. Wyjełam z szuflady bieliznę w której miałam zamiar spać, szczoteczkę i kapcie po czym poszłam pod prysznic. Po odświeżeniu się położyłam się w miękkim łózku i oddaliłam się w objęcia morfeusza.
Na następny dzień, miałam iść do szkoły... Boże jak mi się nie chce wstawać. Ja kocham moje łózko, moje łózko kocha mnie, to związek idealny, czemu próbują nas rozdzielić? Ale trzeba. Otworzyłam powoli zmęczone powieki i powlekłam się do toalety.
Zdjęłam bieliznę i weszłam pod natrysk prysznica rozsmarowując balsam na ciele. Wyszłam z pod prysznica i owinięta ręcznikiem weszłam do pokoju i ubrałam się w biała koszulkę z napisem 'make every day happy', dziurawe spodnie, bransoletki i nieśmiertelnik z napisem miłość po angielsku i japońsku. Wsunełam na nogi trampki wzięłam plecak i zeszłam na dól.
Ciocia Tsunade zrobiła mi śniadanie i zawiozła do szkoły, mówiąc, że zaprowadzi mnie do mojej nowej klasy.
Pól godziny potem byłyśmy pod szkolą. Zgodnie z ciocia poszłam za nią do jej gabinetu. Kobieta zostawiła swoje rzeczy i po dzwonku zaprowadziła mnie do klasy.
Zapukała.
Zamarłam ze starachu. Nie lubię poznawać nowych osób, jestem raczej typem samotnika.
Weszłam powoli za nią do klasy.
- Witaj Kakashi, mogę Ci przerwać? - nauczyciel tylko pokiwał głową - Okey. Dzieci - zwróciła się do klasy - To jest Sakura Haruno. Nowa uczennica mam nadzieje , ze potraktujecie ja gościnnie. Sakura usiądź w ostatniej ławce proszę. - poszłam do ławki i usiadłam na swoim miejscu. Obok siedział dziwny chłopak ma czarne włosy, okulary na nosie i jest ubrany na zielono. Ubranie zasłaniało mu twarz.
Usiadłam i rozpakowałam się. Nagle zobaczyłam robaka na swojej ławce. Bez paniki wzięłam zeszyt i zabailam robala. Każdy spojrzał się na mnie ze strachem w oczach, jakbym nie wiem co zrobiła. O co im chodzi. Może nie patrzyli na mnie a na siedzącego obok mnie chłopaka. Patrzył w moja stronę z mordem w oczach, jednak widziałam , jak łzy cisnęły się mu do oczu. Wziął robaka w chusteczkę. Wstał i podszedł do wychowawcy pytając czy może iść do toalety. Szybko poszedł, żeby nikt nie zauwazył tego potoku łez. Nie wiedziałam o co chodzi, przecież to tylko owad.
To chyba jakiś żart.. Dobra nie ważne, nie chce mi się myśleć o co im chodzi. Niech się walą.
Zerknełam na swój plan lekcji szukając co jest następne. Matematyka z Kurenai.
Po dzwonku spakowałam swoje książki i inne rzeczy. Szybko wyszłam z klasy włożyłam słuchawki do uszu, włączyłam muzykę z telefonu tak by zagłuszyć korytarz szkolny i poszłam pod salę.
---------------------------------
Notka juz jest. Prosze was o komenty, ktore beda mogly mnie zachecac do kontynuowania bloga, dziekuje milej nocy ;*
sobota, 16 listopada 2013
Rozdział 2:
Zbliżał się dzień pogrzebu. Trwały przygotowania.. To wszystko było męczące. A koszty... Masakryczne.
Wszyscy zebraliśmy się pod kościołem. Po wejściu do środka pomodliłam się pierwszy raz od 5 lat. Tak, byłam nie wierząca, ale za rodziców mogę się pomodlić myśląc ile oni dla mnie zrobili. Po kościele pojechaliśmy jeszcze na cmentarz zakopać ich.
Ja też kiedyś tam będę.
Będę leżała obok nich.
Tylko.. Będę starsza...
Po tym wszystkim pojechałam z ciocią Tsunade do Tokio. Leciałyśmy trochę.. No dobra szmat czasu. Potem samochodem pod dom ciotki. Wzięłam torby z bagażnika i ruszyłam w stronę domu. Gdy Tsunade pokazała mi mój pokój, od razu zaczęłam się wypakowywać.
Zaczynam od nowa.
Nowe miejsce, ludzie, nauczyciele, szkoła, miasto.
No po prostu super!
Dzisiaj jest sobota. Ciotka powiedziała, że powinnam iść na spacer, poznać trochę okolice. Ja już wiem jak to wykorzystać, od razu pomyślałam o tym, żeby skoczyć do jakiegoś baru na piwo czy coś.
Przebrałam się i ruszyłam do wyjścia z domu. Przed drzwiami ciotka mnie złapała i wypytywała o coś w rodzaju gdzie idę, kiedy wrócę. Powiedziałam, że nie mam pojęcia gdyż ona sama kazała mi 'zwiedzić okolice'. Wyszłam. Idę przed Siebie. Mam gdzieś zaciekawione spojrzenia przechodniów.
Po paru długich minutach, doszłam do parku. Na chodniku, leżały już jesienne liście. Niektóre były pomieszane z białymi piórkami. Podeszłam do ławki osadzonej na przeciwko fontanny, gdzie dzieci bawiły się i skakały, nawzajem ochlapywając się wodą. Wydawało mi się to bez sensu, chociaż pamiętam jeszcze jak zaledwie parę lat temu sama się tak bawiłam z przyjaciółmi. Pamiętam jak chłopak wziął mnie na ręce i wsadził do fontanny, w moje 12 urodziny. Byliśmy ze Sobą około 4 lat. I to wszystko rozpłynęło się przez moje ślady, no cóż.. życie.
Usiadłam wspominając, jaka to ja byłam szczęśliwa.
Zanim się obejrzałam minęło trochę czasu, było ok 17, postanowiłam Sobie powolnym spacerkiem pójść do domu. Wstałam z ławki, dopiero teraz zauważyłam jakie są tu pustki o tej godzinie i jak pięknie to wygląda. Ruszyłam przed Siebie. Coraz bardziej się ściemniało. Jednak zanim dotarłam do domu, jakiś facet nieopodal dyskoteki zaczął mnie zaczepiać.
- Heej, mała - powiedział wysoki, umięśniony mężczyzna, w dziurawych spodniach i rozpiętą koszulą. Było czuć od niego woń alkoholu. Złapał mnie w pasie i przyciągnął do Siebie. Miał silne dłonie i mocny chwyt. - No chodź, napijemy się, pogadamy.
- Wal się zboczeńcu! - krzyknęłam.
- Masz zacięty jęzor mała, no nie bój się. Chodź ze mną - Powiedział i zaczął mnie dotykać, próbowałam się wyrwać i krzyczeć na zmiane, ale to na nic.
- Nie słyszysz co ona mówi? - odezwał się kolejny męski głos - puść ją! - mężczyzna wyszedł z ciemności.
- A Ty co? Taki niby odważny a nie wiele potrafi .- Odparł mężczyzna, który ciągle nie luźnił uścisku. Próbowałam cały czas sie wyrwać ale to i tak na nic.
- Puść ją! - krzyknął mój obrońca.
- Proszę możesz mnie puścić?! - Wrzeszczałam. Aż w końcu wpadłam na pomysł jak tego zboczeńca unieszkodliwić. Podniosłam jedną nogę i wycelowałam w jego najczulsze miejsce które było dosyć nabrzmiałe, co wydało mi się ohydne. Mężczyzna od razu mnie puścił i uklęknął na ziemie trzymając się za krocze.
Szybko pobiegłam przed Siebie, chcąc od wszystkich uciec. Ale na marne. Mężczyzna, który stanął w mojej obronie dogonił mnie i się przedstawił.
- Cześć nic Ci nie jest? - spytał troskliwie cicho sapiąc. Próbował dorównać mi kroku.
- Nie, czuje się dobrze, dzięki.- powiedziałam i przystanęłam w miejscu.
- Oh wybacz, jestem Itachi Uchiha - przedstawił się.
- Sakura Haruno. - Odparłam. Dopiero teraz zauważyłam jak wygląda. Miał długie czarne włosy związane w niedbałego kuca.
Czarne jak noc oczy. Był wysoki i umięśniony.
- Miło mi. Może odprowadzić cię pod dom? Jest już późno. Gdzie mieszkasz?
- Mi również...- mruknełam - Jak tam chcesz.. Nie znam ulicy. Zazwyczaj kieruje się swoją orientacją w terenie.
- To może powiesz z kim mieszkasz? Tutaj każdy zna każdego. -odparł.
- U Tsunade...
- Senju.. - przerwał mi mężczyzna.- To... ona ma córkę?
- Nie jestem jej córką! - warknęłam
- Oj, spokojnie. Jeżeli.. nie jesteś jej córką to.. kim? - spytał zdezorientowany , gdy już poszliśmy dalej.
- Jestem jej... siostrzenicą. Dlaczego pytasz?- Odpowiedziałam z smutkiem w głosie.
- Jak już mówiłem, tutaj każdy zna każdego, a Ciebie jeszcze nie widziałem...
- Mhm... Ile tak w ogóle masz lat? - Zapytałam gdy już znaleźliśmy się na ulicy w na której od dzisiaj mieszkam.
- 18 a Ty, jeśli mogę spytać..?
- 16. - odparłam bez namiętnie.
- Nie za młoda jesteś żeby chodzić tak późno sama po mieście?
- A Ty? - (W Japonii pełnoletność osiąga się w wieku 22 lat) - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Haha, powiedzmy, że uznałem swoją pełnoletność w wieku 18 lat.. - zaśmiał się sucho. - To tutaj. - powiedział, po czym chwycił moją dłoń i ucałował delikatnie.
- Dobranoc - powiedziałam zabierając już dłoń i odchodząc w stronę domu.
- Dobranoc, Sakura-chan - powiedział ciszej Itachi. Gdy przeszłam przez ogrodzenie czułam na sobie jego przenikliwy wzrok.
Po wejściu do domu spotkała mnie nie miła niespodzianka..
-------
Rozdział 2 już jest! Ale pokażcie mi, że ktokolwiek czyta moje wypociny, poprzez komentarze.
Pozdrawiam Saku-chan.
Wszyscy zebraliśmy się pod kościołem. Po wejściu do środka pomodliłam się pierwszy raz od 5 lat. Tak, byłam nie wierząca, ale za rodziców mogę się pomodlić myśląc ile oni dla mnie zrobili. Po kościele pojechaliśmy jeszcze na cmentarz zakopać ich.
Ja też kiedyś tam będę.
Będę leżała obok nich.
Tylko.. Będę starsza...
Po tym wszystkim pojechałam z ciocią Tsunade do Tokio. Leciałyśmy trochę.. No dobra szmat czasu. Potem samochodem pod dom ciotki. Wzięłam torby z bagażnika i ruszyłam w stronę domu. Gdy Tsunade pokazała mi mój pokój, od razu zaczęłam się wypakowywać.
Zaczynam od nowa.
Nowe miejsce, ludzie, nauczyciele, szkoła, miasto.
No po prostu super!
Dzisiaj jest sobota. Ciotka powiedziała, że powinnam iść na spacer, poznać trochę okolice. Ja już wiem jak to wykorzystać, od razu pomyślałam o tym, żeby skoczyć do jakiegoś baru na piwo czy coś.
Przebrałam się i ruszyłam do wyjścia z domu. Przed drzwiami ciotka mnie złapała i wypytywała o coś w rodzaju gdzie idę, kiedy wrócę. Powiedziałam, że nie mam pojęcia gdyż ona sama kazała mi 'zwiedzić okolice'. Wyszłam. Idę przed Siebie. Mam gdzieś zaciekawione spojrzenia przechodniów.
Po paru długich minutach, doszłam do parku. Na chodniku, leżały już jesienne liście. Niektóre były pomieszane z białymi piórkami. Podeszłam do ławki osadzonej na przeciwko fontanny, gdzie dzieci bawiły się i skakały, nawzajem ochlapywając się wodą. Wydawało mi się to bez sensu, chociaż pamiętam jeszcze jak zaledwie parę lat temu sama się tak bawiłam z przyjaciółmi. Pamiętam jak chłopak wziął mnie na ręce i wsadził do fontanny, w moje 12 urodziny. Byliśmy ze Sobą około 4 lat. I to wszystko rozpłynęło się przez moje ślady, no cóż.. życie.
Usiadłam wspominając, jaka to ja byłam szczęśliwa.
Zanim się obejrzałam minęło trochę czasu, było ok 17, postanowiłam Sobie powolnym spacerkiem pójść do domu. Wstałam z ławki, dopiero teraz zauważyłam jakie są tu pustki o tej godzinie i jak pięknie to wygląda. Ruszyłam przed Siebie. Coraz bardziej się ściemniało. Jednak zanim dotarłam do domu, jakiś facet nieopodal dyskoteki zaczął mnie zaczepiać.
- Heej, mała - powiedział wysoki, umięśniony mężczyzna, w dziurawych spodniach i rozpiętą koszulą. Było czuć od niego woń alkoholu. Złapał mnie w pasie i przyciągnął do Siebie. Miał silne dłonie i mocny chwyt. - No chodź, napijemy się, pogadamy.
- Wal się zboczeńcu! - krzyknęłam.
- Masz zacięty jęzor mała, no nie bój się. Chodź ze mną - Powiedział i zaczął mnie dotykać, próbowałam się wyrwać i krzyczeć na zmiane, ale to na nic.
- Nie słyszysz co ona mówi? - odezwał się kolejny męski głos - puść ją! - mężczyzna wyszedł z ciemności.
- A Ty co? Taki niby odważny a nie wiele potrafi .- Odparł mężczyzna, który ciągle nie luźnił uścisku. Próbowałam cały czas sie wyrwać ale to i tak na nic.
- Puść ją! - krzyknął mój obrońca.
- Proszę możesz mnie puścić?! - Wrzeszczałam. Aż w końcu wpadłam na pomysł jak tego zboczeńca unieszkodliwić. Podniosłam jedną nogę i wycelowałam w jego najczulsze miejsce które było dosyć nabrzmiałe, co wydało mi się ohydne. Mężczyzna od razu mnie puścił i uklęknął na ziemie trzymając się za krocze.
Szybko pobiegłam przed Siebie, chcąc od wszystkich uciec. Ale na marne. Mężczyzna, który stanął w mojej obronie dogonił mnie i się przedstawił.
- Cześć nic Ci nie jest? - spytał troskliwie cicho sapiąc. Próbował dorównać mi kroku.
- Nie, czuje się dobrze, dzięki.- powiedziałam i przystanęłam w miejscu.
- Oh wybacz, jestem Itachi Uchiha - przedstawił się.
- Sakura Haruno. - Odparłam. Dopiero teraz zauważyłam jak wygląda. Miał długie czarne włosy związane w niedbałego kuca.
Czarne jak noc oczy. Był wysoki i umięśniony.
- Miło mi. Może odprowadzić cię pod dom? Jest już późno. Gdzie mieszkasz?
- Mi również...- mruknełam - Jak tam chcesz.. Nie znam ulicy. Zazwyczaj kieruje się swoją orientacją w terenie.
- To może powiesz z kim mieszkasz? Tutaj każdy zna każdego. -odparł.
- U Tsunade...
- Senju.. - przerwał mi mężczyzna.- To... ona ma córkę?
- Nie jestem jej córką! - warknęłam
- Oj, spokojnie. Jeżeli.. nie jesteś jej córką to.. kim? - spytał zdezorientowany , gdy już poszliśmy dalej.
- Jestem jej... siostrzenicą. Dlaczego pytasz?- Odpowiedziałam z smutkiem w głosie.
- Jak już mówiłem, tutaj każdy zna każdego, a Ciebie jeszcze nie widziałem...
- Mhm... Ile tak w ogóle masz lat? - Zapytałam gdy już znaleźliśmy się na ulicy w na której od dzisiaj mieszkam.
- 18 a Ty, jeśli mogę spytać..?
- 16. - odparłam bez namiętnie.
- Nie za młoda jesteś żeby chodzić tak późno sama po mieście?
- A Ty? - (W Japonii pełnoletność osiąga się w wieku 22 lat) - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Haha, powiedzmy, że uznałem swoją pełnoletność w wieku 18 lat.. - zaśmiał się sucho. - To tutaj. - powiedział, po czym chwycił moją dłoń i ucałował delikatnie.
- Dobranoc - powiedziałam zabierając już dłoń i odchodząc w stronę domu.
- Dobranoc, Sakura-chan - powiedział ciszej Itachi. Gdy przeszłam przez ogrodzenie czułam na sobie jego przenikliwy wzrok.
Po wejściu do domu spotkała mnie nie miła niespodzianka..
-------
Rozdział 2 już jest! Ale pokażcie mi, że ktokolwiek czyta moje wypociny, poprzez komentarze.
Pozdrawiam Saku-chan.
niedziela, 10 listopada 2013
Rozdział 1:
Podniosłam zmęczone powieki. Czego od razu pożałowałam. Poraziła mnie ta biel w pomieszczeniu.
Powoli otwierałam oczy. Spojrzałam na pomieszczenie w którym byłam.
Szpital.
Tylko dlaczego? Spojrzałam na Swoje ręce. Były obandażowane. Nawet nie chciałam na to patrzeć.
Jestem żałosna. Chciałam się zabić bo coś nie tak poszło mi w życiu?
Czyli jak nie wiem... Pokluce się z rodzicami to tez będę próbowała się zabić?
Jestem żałosna. Mam dopiero 15 lat i niby jakie bym miała mieć problemy?
Jestem w wieku w którym powinnam się bawić a nie leżeć w szpitalu. Odpoczywać będę wiekami w grobie.
Martwa.
Spojrzałam jeszcze raz na sale.
Zobaczyłam śpiąca mamę.
Miala piękne długie czerwone włosy. Czerwone powieki, a w środku piękne zielone duże oczy. Gładkie prawie, ze idealne rysy twarzy. Nie wysoka, szczupła. Moja matka - Midori.
Obok niej siedział wpatrzony w nią z litością w oczach, mój ojciec.
Wysoki mężczyzna. Mial brązowe oczy i do ramion bląd włosy. Wszyscy mi mówili, ze z mama jesteśmy jak dwie krople wody.
- Tato? - zapytałam nie pewnie.
Od razu spojrzał na mnie. W oczach miał łzy. Nic nie powiedział, tylko ostrożnie zdjął mamę z ramienia i wyszedł.
Po jakiś 5 minutach weszła pani pielęgniarka. Obejrzała mnie i wszyła. Ciągle miedzy mną a tata trwała niezręczna cisza.
Oboje myśleliśmy co powiedzieć.. Ale nic nie przychodziło nam do głowy. Zrezygnowana ułożyłam się na twardym łózko i zasnęłam.
Dwa tygodnie później wypisali mnie ze szpitala. Ale w moim życiu już nie było tak wesoło. Przyjaciele się odwrócili, z rodzicami miałam napięcie. Moje oceny z dnia na dzień spadały w dól.
Po trzech miesiącach od wypisania ze szpitala dalej miałam ślady na rekach i ludzie dalej gapili się na mnie jak na dziwadło a możne z współczuciem? Sama nie wiem. Nie dawno moi rodzice mieli śmiertelny wypadek.
'Były święta Wielkanocne. Ze święconka jechaliśmy do babci u której miała się odbyć uroczystość. Ja słuchałam muzyki na słuchawkach. Tata prowadził. Na skrzyżowaniu mieliśmy zielone. Tata ruszył. Ale nagle.. Ciężarówka wyjechała nam na drogę.
Mama krzyczała.'
3 Ofiary , ale... ja jedna.. Przeżyłam. Miałam rozcięta głowę , przecięte pod okiem podłużna linie , tak
jakby jedna samotna łezka mi leciała , ale nie chciała spłynąć dalej i wstrząs mózgu.
Jak narazie mieszkam u babci. Ale moja ciocia (siostra mamy) , która mieszka w Tokio powiedziała , ze po pogrzebie weźmie mnie do siebie.
Na zawsze.
Ale przynajmniej będę mogła zacząć od nowa.
W nowym miejscu.
Z nowymi ludźmi.
Nie wspominając boleśnie mojej matki i ojca. Nie przypominając Sobie jak się ucieszyłam gdy mama pozwoliła mi zrobić kolczyka w wardze lub przefarbować na jakikolwiek chce kolor włosów. Nigdy tego nie zapomnę. Albo jak godzinami z tata śmiałam się oglądając kabarety. Byłam zwykła nastolatka ciesząca się życiem. Miałam przyjaciół.. Chłopaka.. To wszystko się skończyło
przez moją melancholie. Wiem, jestem jestem żałosna.
----
Rozdział gotowy^.^ . Początek będzie trochę melancholijny , ale mam nadzieje ze przez to nie przestaniecie czytać tego bloga
Prolog:
Bolało.
Bolało jak cholera.
Wiem , że to nie jest najlepsze wyjście ale nie mam innego wyboru.
Poczułam , że kręci mi się w głowie.
Świat wiruje i faluje mi przed oczami.
Zamglony obraz coraz bardziej czerniał.
Przejechałam jeszcze mocniej.
Gdy do pokoju weszła matka zamknełam oko i odpłynełam.
Czy ja nie żyję?
Jestem w niebie?
A może byłam tak grzeszna , że dostałam się do piekła?
Usłyszałam głos.
Głos płaczącej matki i wołającą na zmianę o pomoc i moje imię.
Bolało jak cholera.
Wiem , że to nie jest najlepsze wyjście ale nie mam innego wyboru.
Poczułam , że kręci mi się w głowie.
Świat wiruje i faluje mi przed oczami.
Zamglony obraz coraz bardziej czerniał.
Przejechałam jeszcze mocniej.
Gdy do pokoju weszła matka zamknełam oko i odpłynełam.
Czy ja nie żyję?
Jestem w niebie?
A może byłam tak grzeszna , że dostałam się do piekła?
Usłyszałam głos.
Głos płaczącej matki i wołającą na zmianę o pomoc i moje imię.
—
Wiem , że prolog krótki ale jest ^.^ Już mam nawet 1 rozdział ale później go dodam
Wiem , że prolog krótki ale jest ^.^ Już mam nawet 1 rozdział ale później go dodam
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)