No i jednak nie doczekaŁam sie tych 5 komentarzy ;-; Ale niekture komentarze byly naprawde bardzo mile i przyjemnie sie je czytalo ^.^
---
- Hej piekna.- Wszyeptal mi do ucha meski glos. Od razu go poznalam. Deidara. Gwaltownie sie odwrociłam w strone chłopaka po czym uderzyłam go w glowe. - Za co?!
- Idioto! Przestraszyles mnie! - Po chwili przytulilam sie do niego. Tak dawno go nie widzialam.. Ciekawe co go sprowadza do Tokio.. - No ale się stęskniłam..
- Eh.. Nigdy sie dziecko nie zmienisz - powiedział ze smiechem w głosie i rowniez mnie przytulił. Nie widzielismy sie od kad zaczelam popelniac bledy. - Mam jedna bardzo wazna sprawe do zalatwienia, moze zatrzymam sie tu na dluzej, bedziemy mieli okazje porozmawiac - Ah, racja. My musimy nawet porozmawiać.
- Ym.. C-Czekaj czekaj.. Po co przyszedłeś do tej szkoly?- powiedziałam.Chłopak mnie tylko pstryknął w czoło i poszedł w inną strone zostawiajac mnie samą na srodku korytarza. Stesknilam za starym dobrym przyjacielem, to była miła odmiana.
Reszta lekcji minela mi w mgnieniu oka. Nie dzialo sie nic dzisiaj specialnego. Poznalam wiecej ludzi. Mozna nawet powiedziec ze weszlam do ich takiej 'paczki'.... Eh. To takie klopotliwe..Nie chcialam tego. Nie chcialam w ogole tutaj byc! Ale sa tez plusy.. Spotkalam po tylu latach tego idiote i ludzie zaczeli mnie akceptowac.. Fakt. Troche dziwnie mi tak ale da sie przyzwyczaic.
Gdy wyszlam przed szkole za drzwi wyszla dziewczyna. Poznalam ja juz.Temari, jesli sie nie myle. Dziewczyna ma dwoch braci. Kankuro i Gaare.
- Sakura! Czesc - Usmiechnela sie lekko- Ym.. Chcialabym pogadac..- powiedziala po czym poszlysmy. Czulam sie obserwowana. Ona tez to chyba wyczula.
- Hej, ok. Chodzmy gdzieś i w spokoju pogadamy.- odprałam. Udalysmy sie do kafejki w centrum miasta.
- Wiec o czym chcesz ze mna pogadac? - zapytalam gdy juz usiadlysmy. Po chwili przyszla kelnerka.
- Witam, cos podac? - powiedziala kobieta o ciemno brazowych prostych do pasa wlosach. Ma duze zielono-niebieskie oczy.
- Poprosze deser lodowy i kawe- powiedziala Temari - Na moj koszt - dodala do mnie
- Prosze to samo. - powiedzialam. Kobieta odeszla od naszego stolika.
- Musimy poważnie porozmawiac. - zwrocila sie do mnie bladwlosa.
- Okey mow. - nagle wszyscy chcą ze mną pogadać, coś mi powiedzieć. Strasznie dziwne....
---
Jejciu.. Meczylam sie z ta notka pare dni. Ni to ciekawa , ni to zabawna.. Jakos nijako wyszlo.. Przynajmniej jest dluzsza.. Licze na przynajmniej 5 komentarzy. Zauwazylam ze bardzo malo osob czyta moje wypociny... Szkoda ;c Nie ma prawie dla kogo pisac. Ostatnio nie mam weny na pisanie.. Ugh *wdycha*